"Po śmierci króla Jana III-go panował w Polsce król AUGUST II-gi, Sas rodem. Nie dbał o Polskę, wywoził z niej co się dało do swojej Saksonji. Cały prawie czas jego panowania trwał pokój, ale był to pokój zgniły, obrzydły. Wojska prawie że nie było. Zdarzały się chorągwie czyli pułki, w których zaledwie po dziesięciu żołnierzy liczono! Nikt nie chciał znosić twardej, żołnierskiej służby; za ciężkie zdały się kopje i szable, zetlałe w lenistwie, rękom. Rdzewiały szable. I nie dziwić się żołnierzom, iż lenili się iść służyć, bo kraj nie chciał o nich pamiętać. Nie wypłacano wojsku w porę kwarty czyli żołdu, nie dbano o jego ubranie i leże. Zły zaś to znak, gdy naród o swojem wojsku zapomina. Nie obejdzie się gospodarstwo bez stróża. Zresztą nie najemne to przecież było wojsko, nie cudze, lecz własne, z rodzonych synów i braci. Tak zaś już jest na świecie, że gdzie wojsko silne, pewne pomocy narodu, zaopatrzone, tam w kraju jest bezpieczeństwo i pewność pokoju. A gdzie wojska mało,...