Streszczenie w 10 punktach
Zakorzenienie w pamięci: Pobyt Józefa Piłsudskiego i I Brygady Legionów Polskich na przełomie 1914 i 1915 roku na Śląsku Cieszyńskim (szczególnie na Zaolziu) stał się fundamentem silnego, lokalnego kultu Marszałka.
Wojenna Wigilia: Głównym symbolem tego okresu była pierwsza wojenna wigilia (1914 r.), którą Piłsudski spędził z legionistami w Nawsiu koło Jabłonkowa.
Ślad literacki: Wydarzenie to spopularyzowała Zofia Kossak w swoim opowiadaniu „Wilja w Nawsiu” (wydanym w 1932 r. w tomie „Nieznany Kraj”), które w okresie PRL-u zostało objęte cenzurą.
Kwatery dowództwa: W Jabłonkowie Piłsudski mieszkał m.in. w domach Lorenczuków i Wrablów, a w Cieszynie najczęściej zatrzymywał się w hotelu „Austria”.
Napięcia polityczne: Wigilijne spotkanie w Nawsiu i wymiana uprzejmości między Piłsudskim a Władysławem Sikorskim były jednymi z ich ostatnich zgodnych dialogów; Sikorski i Departament Wojskowy NKN stanowili dla Austriaków pożądaną przeciwwagę dla niezależnego Piłsudskiego.
Wypadek samochodowy: W grudniu 1914 r. Piłsudski uległ wypadkowi samochodowemu w Bystrzycy. Przez ponad tydzień dochodził do zdrowia w starej, drewnianej chałupie Andrzeja Wałacha.
Towarzysze broni: W tej samej wiejskiej chałupie w Bystrzycy stacjonował wraz z Piłsudskim Edward Śmigły-Rydz (który spał na tapczanie), a w tej samej wiosce (w domu Kluzów) mieszkał Michał Rola-Żymierski.
Upamiętnienie na Zaolziu: Pamięć o pobycie wodza była na Zaolziu żywa – w 1934 r. odsłonięto tablicę na domu Lorenczuków (zniszczoną w 1940 r. i odnowioną w 1994 r.), a w domu Wałachów po zajęciu Zaolzia w 1938 r. utworzono skromne muzeum.
Prorocze słowa: Sekretarz ministra Józefa Becka zanotował, że w 1938 r. mieszkanka Jabłonkowa dziękowała za powrót do Polski, wspominając słowa, jakie usłyszała od Piłsudskiego w 1919 r.: „Wrócicie do Polski. A jeśli ja tego nie dożyję, to zrobią to moi chłopcy”.
Brak pamięci po polskiej stronie: Autor artykułu zauważa rażący kontrast – o ile na Zaolziu pamięć przetrwała, o tyle po polskiej stronie granicy (w powiecie cieszyńskim) pod koniec lat 90. wciąż brakowało oficjalnych ulic czy placów imienia Piłsudskiego upamiętniających ten konkretny epizod.
4 najważniejsze cytaty
1. Józef Piłsudski – z przemówienia wigilijnego w Nawsiu (1914 r.):
„Pozdrawiam Was żołnierze polscy w dniu, w którym każdy chce mieć rodzinę. Między Wami czuję się jak w rodzinie. Brzemię sławy, która na mnie spada obecnie, nie mnie się przynależy. Czego dokonać mi przypadło, zawdzięczam wiernej, nieustraszonej pomocy żołnierzy.”
2. Zofia Kossak – z opowiadania „Wilja w Nawsiu” (o wejściu Komendanta):
„Drzwi skrzypnęły i wszedł On. W szarym, wysłużonym strzeleckim mundurowym płaszczu, z twarzą zmęczoną, pooraną troską... Bez słowa, z tym swoim charakterystycznym, surowym, a przecież ciepłym uśmiechem, zaczął ułamywać chleb anielski i podawać go kolejno każdemu z nas.”
3. Anna Rusz (z d. Wałach) – wspomnienie z chaty w Bystrzycy po wypadku:
„Pewnego dnia przywieziono tu dalszego wojskowego, który doznał obrażeń w wypadku samochodowym i przygotowano dla niego łóżko, które było wolne. Jak się później okazało, był to Józef Piłsudski. Jego ordynans prosił o przygotowanie dla niego posiłku, mianowicie gorącego mleka i gotowanych jajek.”
KRZYSZTOF NOWAK
CIESZYŃSKI EPIZOD JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO
Generalnie można stwierdzić, że fakty związane z pobytem w naszym regionie w latach I wojny światowej twórcy Legionów Polskich Józefa Piłsudskiego (1867—1935) w miarę dobrze zakorzeniły się w zbiorowej pamięci starszego pokolenia Ślązaków cieszyńskich. Dotyczy to zwłaszcza Zaolzia, gdzie rozwijający się po śmierci Marszałka pamięć i kult jego osoby, przejawiany m.in. w masowym uczestnictwie Zaolziaków w sypaniu kopca na Sowińcu, był szczególnie rozpowszechniony, tym bardziej, że to właśnie w okolicach Jabłonkowa przebywały na przełomie 1914/1915 r. oddziały I Brygady, a w Nawsiu Piłsudski spędził swoją pierwszą wojenną wigilię. Do spopularyzowania tych ostatnich wydarzeń przyczyniło się także opowiadanie Zofii Kossak „Wilja w Nawsiu”, zamieszczone w wydanym w 1932 r. tomie „Nieznany Kraj” (w wydaniu powojennym tego opowiadania nie wznowiono). W Jabłonkowie Piłsudski mieszkał w domu Lorenczuków i Wrablów, w Cieszynie najczęściej w hotelu „Austria”. W domu hrabiego Larischa, przy ul. Sejmowej 6, u rodziny Corów mieszkała jego żona Maria, zaś u rodziny Siostrzonków żona Kazimierza Sosnkowskiego. W 1931 r. (po raz pierwszy już w 1916 r.) odsłonięto na katolickim cmentarzu w Jabłonkowie pomnik ku czci zmarłych legionistów, a w 1934 r. na ścianie domu Lorenczuków odsłonięto tablicę pamiątkową (wisiała do 1940 r.). W 1994 r. odsłonięto tam nową tablicę.
[Poniżej zdjęcie tablicy pamiątkowej z napisem:]
W TYM DOMU, W 1914 r. MIESZKAŁ JÓZEF PIŁSUDSKI
MARSZAŁEK POLSKI W 20. ROCZNICĘ POLSKIEGO CZYNU ZBROJNEGO 1914–1934
W 80. ROCZNICĘ POBYTU NACZELNIKA I I BRYGADY LEGIONÓW W JABŁONKOWSKIEM 1914–1994 RODACY 1867–1935
Tablica pamiątkowa umieszczona na domu Lorenczuków w Jabłonkowie.
112
[Strona 113]
Z wigilii w Nawsiu, podczas której wznoszono wiele toastów i wygłaszano wiele przemówień, źródła odnotowują także przemówienie samego J. Piłsudskiego, który odpowiedział na wcześniejsze słowa uznania skierowane pod jego adresem przez szefa Departamentu Wojskowego NKN Władysława Sikorskiego:
Pozdrawiam Was żołnierze polscy w dniu, w którym każdy chce mieć rodzinę. Między Wami czuję się jak w rodzinie. Brzemię sławy, która na mnie spada obecnie, nie mnie się przynależy. Czego dokonać mi przypadło, zawdzięczam wiernej, nieustraszonej pomocy żołnierzy. Otoczenie, współpracownicy, dają możność czynu, decydują o jego mocy.
Wnoszę toast, który zawsze będę wszędzie powtarzał: Na cześć żołnierza polskiego!
Nie wszyscy badacze dziejów regionalnych być może wiedzą, iż przemówienie to z czasem nabrało ważnego politycznego znaczenia. Jak się bowiem okazało, ta wymiana grzeczności między Piłsudskim a Sikorskim była jednym z ostatnich dialogów między nimi, przeprowadzonym w rodzinnej jeszcze atmosferze (ostatecznie była wigilia). Piłsudski bowiem już od dawna budził podejrzenia Austriaków, jako osoba pragnąca prowadzić zbyt niezależną od Wiednia politykę. Sikorski i jego Departament Wojskowy mieli stanowić przeciwwagę dla takich poczynań. Sikorski pragnął sam reprezentować Legiony wobec Austrii. Piłsudski chciał sprawdzić na miejscu te pogłoski. W Nawsiu Sikorski nie mógł jednak otwarcie przeciw niemu stanąć, gdyż żołnierze zgotowali swemu Komendantowi huczną owację.
W Jabłonkowie — wspominał Henryk Gruber — odczuliśmy wyraźnie, że wzrosła niechęć komendy austriackiej do Piłsudskiego, co opinia przypisuje wpływom Włodzimierza Zagórskiego i Sikorskiego. Wiadomo, że sto
W okresie międzywojennym ukazało się drukiem kilka cieszyńskich wspomnień bezpośrednio związanych z pobytem J. Piłsudskiego i I Brygady między Cieszynem a Jabłonkowem. Klemens Matusiak w tomie „Walki o Ziemię Cieszyńską 1914—1920” tak opisał swój kontakt z Komendantem późną jesienią 1914 r.:
Pierwszy raz zetknąłem się z Nim na schodach hotelu „Austria” w Cieszynie podczas ogólnego odwrotu wojsk austriackich. Wpadł wtenczas na jeden dzień do sztabu, który uchodził z Nowego Sącza. (...) Dziwny obraz: Przy stoliku pod oknem siedzi zwykły starszy „legun” bez jakichkolwiek odznak. To zestawienie już chyba każdego musiało pouczyć, kto interesował się sprawami legionowymi, że ten bez odznak legionista to Piłsudski. (...) Wtem wchodzi oficer legionowy, staje na baczność przed siedzącym pod oknem i zdaje raport nie sztabowemu, ale temu prostemu legioniście. To już było dla Niemców niezrozumiałe. Podchodzi znowu restaurator i mówi:
— To już musi być ktoś niezwykły! Bo jak to może być, by oficer stał na baczność przed zwykłym szeregowcem? (...) Kiedy jednak Piłsudski wstał od stołu i przeszedł do sali jadalnej, przyczem sztabowcy dalej ze czcią odnosili się do Niego, a ja sam powstaniem z miejsca oddałem mu ukłon żołnierski, goście zerwali się z zapytaniem, skierowanym do mnie:
Widać, jak popularnem było imię, były czyny Piłsudskiego już w początkach wojny światowej.
O Piłsudskim i I Brygadzie wspominali w swoich artykułach Jerzy Szczurek, Władysław Zabawski, Ludwik Brożek. Ciekawy przekaz związany z pobytem J. Piłsudskiego w samym Cieszynie podaje „Kalendarz Ewangelicki” na 1936 r., w artykule „Józef Piłsudski na Śląsku Cieszyńskim”:
113
[Strona 114]
[U góry po prawej zdjęcie z podpisem:] Józef Piłsudski z córkami Jadwigą i Wandą. Reprod. Tadeusz Kopoczek.
Małe wówczas jeszcze dzieci posła Regera, dziewczynka i chłopiec, zapoznały się z córeczką pani Sosnkowskiej, Zosią i często przychodziły do domu h. Larischa, aby się z nią bawić. Raz idzie sobie też Witold — kiedy jest już na ulicy Sejmowej — napadli go chłopcy niemieccy i zaczęli obrzucać kamieniami. Uciekł do Pani Piłsudskiej, gdzie właśnie było przyjęcie. Był brygadier Piłsudski i byli różni oficerowie, należący do jego sztabu. Pani Piłsudska pyta wpadającego do pokoju chłopaka, co się dzieje? Niemcy mnie biją kamieniami. Wtenczas Piłsudski wstaje od stołu, bierze swoją szablę i daje ją chłopcu ze słowami: „Masz szablę, broń się”. Witold staje zakłopotany i pyta: „Co mam robić?” Piłsudski odbierając mu szablę mówi: „Później już będziesz wiedział, co się ze szablą robi”. Adiutant Marszałka wyprowadził chłopca i miał sposobność przekonać się o wielkim zacietrzewieniu owych uliczników, ledwo się bowiem pokazał w bramie, to sam od nich dostał kamieniem w kolano. Musiał więc malca odprowadzić aż do domu.
(...) Kiedy Piłsudski — było to może w marcu 1915 roku — po raz pierwszy jako brygadier przybył do Cieszyna, to najbliżsi przyjaciele jego, wśród nich Daszyński, Sosnkowski i inni, postanowili go uczcić z okazji tej nominacji. Zeszli się wieczorem w hotelu „Austria” na wspólną ucztę. Były także panie Piłsudska i Sosnkowska. Wszyscy już siedzieli za stołem, kiedy otworzyły się drzwi i wszedł w całej paradzie, z wszystkimi orderami austriackimi na piersi starosta cieszyński Bobowski z komisarzem Kunzem i usiedli sobie przy jednym z bocznych stolików. Naraz starosta Bobowski podchodzi do gości i zapytuje się, czy by sobie mógł przy nich usiąść. Piłsudski daje znak, że wolno. Ale starosta pozostał tylko na maleńką chwilkę. Bo nagle wstał i powiedział: „Dziękuję Panom serdecznie za zaszczyt, że mogłem chwilkę z Panami posiedzieć za jednym stołem. Do śmierci nie zapomnę, że mnie dziś największy spotkał honor w życiu!” (...) Kiedy po przewrocie po raz pierwszy stanęła przed nim jako przed naczelnikiem Państwa delegacja Rady Narodowej i powiedziała mu między innymi, że urzęduje na zamku cieszyńskim, Piłsudski na to: „Na tym Zamku, gdzie ja tyle podczas wojny ze strony Habsburga doznałem upokorzeń!”
Na Zaolziu w 1936 r. pamięci J. Piłsudskiego i legionistów poświęcono m.in. nr 10 pisma „Ogniwo”. Zaprezentowano zdjęcie domu Lorenczuków, domu rodziny Wrablów, w których Piłsudski w Jabłonkowie mieszkał, podano też cenną informację o wypadku samochodowym w Bystrzycy, któremu Komendant uległ, wraz ze zdjęciem domu Wałachów, w którym się kurował. W domu tym, po zajęciu Zaolzia przez Polskę w 1938 r., urządzono skromne muzeum.
114
[Strona 115]
Także w 1938 r., kiedy po zajęciu Zaolzia Jabłonków odwiedził minister Beck, jego sekretarz Paweł Starzeński zanotował w swoich wspomnieniach „Trzy lata z Beckiem” takie zdarzenie:
W Jabłonkowie, w odpowiedzi na słowa Becka, zażywna jejmość, w chustce na głowie, z rękoma splecionymi na brzuchu, zabrała głos, patrząc bystro na ministra: Wiedzieliśmy, że Polska do nas przyjdzie. Bo gdy byłam w dziewiętnastym roku w delegacji u Piłsudskiego, to on nam powiedział: Wrócicie do Polski. A jeśli ja tego nie dożyję, to zrobią to moi chłopcy. Za dotrzymanie tej obietnicy dziękujemy ci Panie ministrze. Trudno było Beckowi usłyszeć coś milszego ponad te słowa. Na pewno poczuł się wtedy silniejszy i przekonany o słuszności swej polityki co do Zaolzia. Ta prosta kobieta dała mu w jego mniemaniu pełną absolucję za pobrane decyzje.
Także w ostatnich latach pojawiły się kolejne szczegóły związane z pobytem Komendanta w okolicach Jabłonkowa. Na łamach „Zwrotu” nr 8/1994 ukazała się notatka z rozmowy z Anną Rusz z d. Wałach, pamiętającą opisane wyżej okoliczności leczenia Piłsudskiego:
W starej chałupie zamieszkało trzech oficerów, z których jeden był rachmistrzem, drugi aprowizacyjnym a trzeci był Edward Śmigły-Rydz. Znajdowały się tam 3 łóżka oraz tapczan, na którym spał Śmigły-Rydz. Pewnego dnia przywieziono tu dalszego wojskowego, który doznał obrażeń w wypadku samochodowym i przygotowano dla niego łóżko, które było wolne. Jak się później okazało, był to Józef Piłsudski. Jego ordynans prosił o przygotowanie dla niego posiłku, mianowicie gorącego mleka i gotowanych jajek. W gospodarstwie była krowa i mleko było zawsze do dyspozycji. Na ścianie obok łóżka Piłsudskiego wisiała makatka, na której były wyszyte dwie sroki. Choć się Piłsudskiemu bardzo podobała, nie podarowała mu jej. Żołnierze byli rozmieszczeni po różnych wioskach. W domu Kluzów mieszkał Michał Rola-Żymierski. W wiosce było także dużo żołnierzy austriackich. Każdego dnia w godzinach wieczornych przychodziło do Piłsudskiego 5—6 oficerów na narady. Okres pobytu Piłsudskiego trwał tu ponad tydzień. W Boże Narodzenie i św. Szczepana żołnierze opuścili wioskę i wyruszyli w nieznanym kierunku.
Po polskiej stronie granicy, na terenie całego powiatu cieszyńskiego, nadal nie ma żadnego „zewnętrznego” oficjalnego upamiętnienia (np. ulicy) nie tylko samego pobytu J. Piłsudskiego na naszej ziemi, ale w ogóle jego osoby, jak i czynu legionowego, poza tablicą na dawnym hotelu „Austria”, zawieszoną w 1999 r. z inicjatywy KPN, co stanowi fakt unikalny w skali całego kraju.



